Najwyższy hotel świata powstanie w 2014 roku
Ludzkie pragnienie sięgnięcia nieba nie wygasło z chwilą upadku Wieży Babel. Na naszym globie wciąż powstają sięgające chmur budowle. Najwyższy hotel na świecie stanie w 2014 roku w Szanghaju. Obiekt będzie znajdował się na kilku najwyższych piętrach wieżowca Shanghai Tower J-Hotel. W przedsięwzięcie zainwstuje spółka Shanghai Jin Jiang International Hotels Group.
Inwestor z Szanghaju posiada lub zarządza w sumie ok. 460 hotelami. Obecnie trwa budowa
najwyższego z nich, oraz najwyższego na świecie hotelu. Sam hotel zajmie piętra od 84 do 110 w budynku o nazwie Shanghai Tower. Ostatnie, 110 piętro hotelu, będzie znajdowało się na wysokości 574,5 metra. Wieżowiec ma mieć w sumie 121 pięter i 632 metry, a te liczby pozwolą mu stać się drugim najwyższym budynkiem na świecie.
Teraz miano najwyższego hotelu nosi również znajdujący się w Szanghaju budynek World Financial Center. W nim mieści się hotel Park Hyatt. Jednak 258-pokojowy J-Hotel musi pobić rekord kolosa, dlatego sam hotel zostanie umiejscowiony wyżej niż w Word Financial Center.
Najwyższym budynkiem świata jest otwarty na początku tego roku drapacz chmur Burj Khalifa w Dubaju. Ma on 828 metrów wysokości.
Zamki i Pałace idealne pod hotel
W branży hotelarskiej zwrócono światła reflektorów na nowe inwestycje, które już od lat 90. określane są mianem „pewniaków”. Mowa od kupnie starych, zabytkowych zamków i pałaców, a następnie przerabianiu ich na hotele, czy centra konferencyjne. Taka inwestycja to co prawda ogromny wydatek, jednak właściciel zaczyna na nim zarabiać już kilka lat po otwarciu.
Z wyliczeń Światowej Organizacji Turystyki wynika, że obłożenie w zabytkowych hotelach jest o 30 – 40 proc. większe niż w nowoczesnych obiektach turystycznych. W Polsce bowiem wciąż rośnie liczba amatorów noclegów w wiekowych murach. To zazwyczaj goście z grubym portfelem, którzy mogą pozwolić sobie na wydatek kilkuset złotych za noc po to, by poczuć klimat sprzed kilkuset lat. Popularność w tym segmencie rynku zauważają kolejni bogaci inwestorzy, którzy nie wahają się wydać nawet kilkunastu milionów, by czekać na zwrot kosztów 10-15 lat. A mają w czym wybierać, bo w Polsce istnieje ok. 400 zamków i przeszło 2 tysiące pałaców. Niektórzy przedsiębiorcy decydują się na kupno takich budynków, by później samemu w nich mieszkać.
Ogromną popularnością cieszą się zamki i pałace przy organizacji różnego rodzaju imprez firmowych, konferencji, czy szkoleń. Impreza w stylu XVII–wiecznym zapisze się na trwałe w pamięci uczestników.
W samym sercu Warszawy zachwyca niebanalną architekturą z XVI wieku Pałac Prymasowski. Dostojeństwa dodaje mu sąsiedztwo najważniejszych zabytków stolicy: Starego i Nowego Miasta, Placu Zamkowego z Kolumną Zygmunta i Zamkiem Królewskim, a także Pałacu Prezydenckiego. Oprócz konferencji i spotkań biznesowych, organizowane są tu również ekskluzywne imprezy targowo-promocyjne. Amatorów bardziej kameralnej atmosfery zainteresuje XVIII-wieczny Pałac w Leźnie wyposażony w 5 sal konferencyjnych (najmniejsza pomieści 10, a największa 75 osób). Do dyspozycji gości jest tutaj 8 apartamentów i 16 pokoi. Urozmaiceniem spotkania biznesowego będzie tutaj nauka gry w golfa, albo degustacja win z własnej winiarni.
Hotele znajdujące się w zabytkowych murach mają swoją historię, którą starają się uwydatnić na każdym kroku. Hotel Padewils korzysta z tradycji XV-wiecznego Zamku Rycerskiego. Według dawnych legend mają tu straszyć duchy. A wszystko wskazuje na to, że Polacy lubią się bać, gdyż obiekt nie narzeka na brak gości. Specjalnie dla amatorów klimatu grozy organizowane są tutaj liczne zabawy, jak „Wyprawa po złote runo”, czy „Wampiry na Zamku”. Wszystkie oczywiście zaczynają się dopiero po północy.
Zaadaptowanie zamku na hotel przynosi dochody nie tylko właścicielom, ale też lokalnym społecznościom. Niekiedy miejsce pracy w odrestaurowanym obiekcie znajduje kilkadziesiąt osób, zwłaszcza, jeśli hotel wyposażony jest w restaurację, centrum spa, czy fitness, a także innego rodzaju rozrywki, jak pola golfowe, centra rozrywki. Motywacji może dodać fakt, że właściciele zamków i pałaców, którzy urządzają hotele czy pensjonaty, mogą się ubiegać o środki na tworzenie nowych miejsc pracy z programów unijnych. Uruchomienie tego typu biznesu jest również nie bez znaczenia dla lokalnych małych firm, jak sklepy, zakłady fryzjerskie, restauracje, sklepy z pamiątkami, parkingi. To napędza całą koniunkturę tych często zapomnianych regionów Polski, a zamkom i pałacom przywraca dawny blask i sławę.
Sylwester przy dźwiękach Chopina w Sofitel Warsaw Victoria
Sylwester z „Chopinem i szampanem”, świąteczne smaki jak z okolic wieży Eiffla – Sofitel Warsaw Victoria staje się w grudniu magicznym miejscem na mapie Warszawy, w którym spotykają się różne świąteczne tradycje. W sposób najbardziej spektakularny ujawniają się one w specjalnych menu, które inspirowane kuchnią francuską i polską, oferują szeroki wybór potraw, charakterystycznych dla tych kultur. Ten luksusowy hotel zaprasza do degustacji adwentowego i wigilijnego menu oraz na nietypowego sylwestra.
Świąteczne smaki
Goście Restauracji Canaletto i Green Lounge przez cały grudzień codziennie mogą codziennie wybrać z menu specjalnie przypisaną do kolejnego dnia potrawę, przekąskę lub deser. Tak jak w tradycyjnym kalendarzu adwentowym, w którym dzieci, w oczekiwaniu na Boże Narodzenie, wyjmują kolejne czekoladki, goście restauracji Sofitel Warsaw Victoria degustują codziennie wybrane dania kuchni francuskiej i polskiej. To świąteczne menu to kreacja Oliviera Croso, szefa kuchni Sofitel Warsaw Victoria. „Moim celem jest wprowadzenie charakterystycznych dań kuchni francuskiej na polskie talerze. Święta to wspaniała okazja, by przekraczać kulinarne granice, poznawać jak smakują święta w innych krajach” – stwierdza Olivier Croso. Adwentowe zróżnicowane menu stanowi oryginalny mix specialites z Francji i Polski. W „dni francuskie” spróbujemy foie gras z kieliszkiem wina Sauterne, confi z gęsi podawanego na sposób berneński, kremu kasztanowego lub czekoladowej trufli oraz szampana Gosset. W „dni polskie” zachwyci nas smak gorącej czekolady i tradycyjnych pączków lub świątecznego piernika. Menu grudniowe jest tak zaaranżowane, by rozgrzewać zmarzniętych gości Warsaw Sofitel Victoria – codziennie w inny, ale zawsze smakowity i wyrafinowany sposób.
Wigilia à la polonaise
Polska kuchnia będzie królowała 24 i 25 grudnia w menu świątecznym Restauracji Canaletto – to okazja dla gości zagranicznych, by poznać prawdziwy polski barszcz czerwony oraz pierogi z kapustą i grzybami, a także spróbować pieczonego jesiotra. Zestaw wigilijny przygotował Grzegorz Dębski, szef kuchni Restauracji Canaletto, który tradycyjne polskie dania zaproponował w eleganckiej wersji, dodając czerwonego wina do barszczu, a jesiotra podając z sosem z winogron. Takie wersje wigilijnych potraw zachwycą polskiego smakosza, który doceni subtelne różnice, a dla innych będą one odkryciem polskiej kuchni.
Sylwestrowa noc z „Chopinem i szampanem”
Na 31 grudnia 2010 roku Sofitel Warsaw Victoria przygotował oryginalną propozycję – zaprasza na sylwestrową noc z „Chopinem i szampanem”. Ta uroczysta kolacja z wyrafinowanym menu przy muzyce Fryderyka Chopina to elegancka alternatywa dla tradycyjnego sylwestrowego balu. W kameralnym gronie goście już od godziny 20.30 zaczną sylwestra od koncertu muzyki Chopina. W magiczny klimat ostatniej nocy 2010 roku wprowadzi nie tylko mistrzowskie wykonanie mazurków i preludiów Chopina, ale także kuchnia Oliviera Croso. Szef kuchni Sofitel Warsaw Victoria skomponował na tę noc specjalne menu z bogatym wyborem przekąsek – impresjami z homarem, ostrygami i łososiem oraz „Wariacjami na temat foie gras w akompaniamencie wina Gewurztraminer”, a także z mistrzowskim daniem głównym – „Okoniem morskim z krewetkami i małżami z szampańskim sosem szafranowym”. Całość dopełniają desery – sorbet cytrynowy z wódką, tarta gruszkowa i czekoladowa trufla. Chopin i jego muzyka oraz cudowne smaki i aromaty serwowanych dań, a także oczywiście szampan Gosset to gwarancja pięknej zabawy, niezwykłego zakończenia 2010 oraz powitania Nowego Roku.
Idea sylwestra z Chopinem w Sofitel Warsaw Victoria to symboliczny finał Roku Chopinowskiego. „Nasz hotel jest mocno związany z muzyką Chopina oraz Międzynarodowym Konkursem Pianistycznym im. Fryderyka Chopina – od lat gościmy szacowne jury – Marthę Argerich, gwiazdy – Rafała Blechacza oraz laureatów – Yuliannę Avdeevą; to u nas odbywają się dyskusje po występach i podejmowane są decyzje o wyborze najlepszych muzyków. Cały 2010 był poświęcony Chopinowi – dlatego też postanowiliśmy, że najlepiej oddamy hołd wielkiemu kompozytorowi, zapraszając naszych gości na koncert fortepianowy i kolację inspirowaną muzyką Chopina w ostatni dzień tego roku” – potwierdza Jean-Michel Lathuilliere, Dyrektor Generalny Sofitel Warsaw Victoria.
Baza noclegowa w polskich górach
Coraz więcej turystów będzie korzystać z bazy noclegowej w polskich górach, jak wynika z raportu przygotowanego przez firmę doradczą Cushman & Wakefield. Obecnie w polskich górach funkcjonuje 269 hoteli z 24.180 miejsc noclegowych. Z przygotowanego zestawienia wynika, że najlepiej rozwiniętą bazę hotelową mają Karkonosze, Beskid Śląski i Żywiecki oraz Tatry.
Baza noclegowa górskich hoteli stanowi 13% wszystkich hotelowych miejsc noclegowych w kraju. – Spośród wszystkich obiektów hotelowych prowadzących działalność w polskich górach najwięcej jest hoteli trzy- i dwugwiazdkowych. Wciąż niewiele jest hoteli najwyżej skategoryzowanych, w związku z czym przewidujemy, że zapotrzebowanie na obiekty o najwyższym standardzie będzie rosło – mówi Michał Kuliński z działu Wycen i Doradztwa firmy Cushman & Wakefield, autor raportu.
Najlepsze wyniki, jeśli chodzi o popularność i obłożenie zyskały hotele w Karkonoszach, Beskidzie Śląskim i Żywieckim i w Tatrach. Najczęściej odwiedzane miejscowości w Karkonoszach to Karpacz i Szklarska Poręba. Zgodnie z raportem nie znajdziemy tam wiele hoteli o najwyższym standardzie, jednak nie znaczy to, że nie ma ich tam w ogóle. W Karpaczu ekskluzywnymi wnętrzami i położeniem w urokliwej i cichej części Karkonoszy zachęca czterogwiazdkowy Hotel Alpejski. Nie brakuje tutaj jednak obiektów o niższym standardzie, jednak co za tym idzie – bardziej przystępnych cenach. Na uwagę zasługuje trzygwiazdkowy o eleganckich wnętrzach Hotel Vivaldi, a także Hotel Nowa-Ski & Spa, w
którym oprócz standardowych usług doświadczyć można kompleksowej obsługi Spa, jak np. bioodnowy, masaży, czy jacuzzi. W Szklarskiej Porębie natomiast dużym zainteresowaniem wśród gości biznesowych cieszy się ośrodek szkoleniowo- wypoczynkowy Olimp, czy czterogwiazdkowy Hotel Bornit.
W Beskidzie Śląskim dobre wyniki osiągnęły hotele zlokalizowane przede wszystkim w Szczyrku, Ustroniu, czy Wiśle. Centrum Kongresów i Rekreacji w Szczyrku poszczycić się może doskonałym zapleczem konferencyjnym, w którym znajdzie się aż 8 sal konferencyjnych i bankietowych. W Wiśle natomiast goście chętnie decydują się na Hotel Gawra z zewnętrznym podgrzewanym basenem, sauną i jacuzzi.
Najwyższe obłożenie pokoi hotelowych w zeszłym roku odnotowano w Tatrach (około 43%). Tutaj prym wiedzie najbardziej turystyczna miejscowość w górach – Zakopane. Nie brakuje tutaj hoteli pięciogwiazdkowych, jak hotelu Villa Marilor, czy hotelu Litwor na Krupówkach, jak również obiektów o niższym standardzie, a wśród nich hotelu Crocus, Redyk, czy Pensjonatu Renesans dostosowanego do potrzeb osób niepełnosprawnych.
Najsłabiej rozwija się rynek hotelowy w Bieszczadach oraz w Beskidzie Niskim. To właśnie w Bieszczadach odnotowano najniższe obłożenie (około 17%). W zeszłym roku w hotelach zlokalizowanych na terenie polskich gór turyści wynajęli łącznie ok. 1.269.000 pokoi, z czego 12% było obcokrajowcami. Jest to gorszy wynik niż w 2008 zarówno jeśli chodzi o gości z Polski, jak i z zagranicy. Stopień wykorzystania pokoi w 2009 roku wyniósł około 35%, co było
wynikiem o kilka procent gorszym, niż w 2008 roku.
- W kolejnych latach współczynnik obłożenia prawdopodobnie będzie rósł. Powinniśmy to już zauważyć podczas tegorocznego sezonu zimowego. W dużym stopniu przyczyni się do tego rosnący odsetek turystów krajowych, którzy coraz chętniej korzystają z usług hoteli w polskich górach. Baza hotelowa polskich gór jest jedną z najlepiej rozwiniętych w Polsce pod względem oferty usług dodatkowych. Mimo to, nadal jest mało konkurencyjna dla hoteli zlokalizowanych po czeskiej i słowackiej stronie” – dodaje Michał Kuliński z Cushman & Wakefield.
Polak za granicą – skąpy, ale uprzejmy
Jaki stereotyp Polaka funkcjonuje za granicą? Jest ich wiele, a teraz doszedł kolejny, aczkolwiek ten potwierdzony jest realnymi badaniami. Według światowego rankingu najbardziej lubianych turystów Polacy to skąpcy. Takie opinie mają o nas zagraniczni hotelarze, barmani, czy taksówkarze.
Lustracji poddanych zostało 20 narodowości. Kryteria, które decydowały o przyznanym miejscu, to m.in. wysokość napiwków dawanych obsłudze, czy wydatki na pamiątki. Polacy zajęli 14 miejsce. Pociesza fakt, że nie jesteśmy najgorsi. Na tym samym miejscu są też Włosi i Grecy. Większymi dusigroszami są natomiast Rosjanie na 18 pozycji i Francuzi na 19. Na czele stawki znaleźli się goście z Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Kanady.
Możemy natomiast pochwalić się naszym podejściem do miejscowej ludności. Zdaniem hotelarzy w kontaktach interpersonalnych jesteśmy uprzejmi i grzeczni. Dodatkowo nie sprawiamy problemów pokojówkom w hotelach, gdyż zostawiamy po sobie porządek. Hojni Amerykanie i Kanadyjczycy z kolei “zadzierają nosa”, Francuzi natomiast są wulgarni i niemili, a Niemcy są niedostępni i humorzaści.
W tym zestawieniu zasługujemy na jeszcze jedną pochwałą – otóż Polacy częściej niż inne narody decydują się na samodzielną organizację wyjazdu, bez korzystania z pomocy biura podróży. W 2009 roku aż 59% obywateli samemu zaplanowało sobie wakacje.
Dodatkowym minusem jest fakt, że kiedy już na wakacjach jesteśmy, to wykazujemy się wyjątkowym lenistwem. Naszym ulubionym zajęciem jest leżenie na plaży lub przy hotelowym basenie. Nas to nie dziwi zważywszy na fakt, że średnio w pracy spędzamy tygodniowo kilka godzin więcej niż pracownicy z innych krajów europejskich.
Szkolenie – koszt czy inwestycja?
Firmy – czy to duże korporacje, czy małe przedsiębiorstwa coraz częściej decydują się na podwyższanie kwalifikacji swoich pracowników. Wyszkolenie pracownika okazuje się jednak niemałym wydatkiem. Zanim więc potencjalne koszty nas zniechęcą warto poznać plusy i minusy szkolenia pracowników.
Inwestycja na lata
Warto pamiętać, że inwestując raz w szkolenie pracownika, koszt, jaki poniesiemy, w późniejszym okresie może nam się zwrócić kilkakrotnie. Nie oznacza to, że powinniśmy poprzestać na jednym szkoleniu. Systematyczność podnoszenia kompetencji pracownika, skutkuje wieloma pozytywnymi aspektami. Przede wszystkim zyskujemy skuteczniejsze działanie pracowników i oszczędność czasu, pracują oni efektywniej i wydajniej. Dodatkowo wzrasta ich zadowolenie z pracy, czują, że się w niej spełniają. Systematyczne szkolenia zapobiegają wypaleniu zawodowemu pracowników, dzięki czemu dłużej zostaną oni w firmie, będą czuli przywiązanie do Pracodawcy, któremu przecież na nich zależy, bo inwestuje w podnoszenie ich kwalifikacji. Szkolenie jest dla pracownika, oprócz nagród finansowych, dodatkową motywacją do skutecznej pracy. Jest również udowodnione, że pracownik czuje się pewniej, kiedy oprócz aspektów finansowych, doceniany jest osobiście przez pracodawcę. A najlepszym sposobem okazania tego jest wysłanie go na szkolenie.
Kiedy szkolenie jest potrzebne
Oczywiście nie możemy doprowadzić do skrajności. Nie każde szkolenie przeznaczone jest dla każdego pracownika. Najlepszą okazją do zorganizowania szkoleń jest zatrudnienie nowych pracowników. Jest to oczywiste przedsięwzięcie. A o ile lepiej wyglądamy w oczach nowego członka zespołu, kiedy o zasadach pracy na danym stanowisku dowiaduje się nie od pracownika, który właśnie je zwalnia, tylko zostaje wysłany na profesjonalne szkolenie. Takie działanie podnosi w jego oczach rangę firmy, do której właśnie wkracza. Poza tym już na początku czuje, że dobrze trafił, skoro pracodawca na nim nie oszczędza. Wśród innych celów organizacji szkoleń należy wymienić: informowanie i prezentacja nowości (nowych technologii, produktów, usług), rozwijanie już nabytych umiejętności. Sytuacją, która również wymaga zorganizowania spotkania pracowników może być zmiana w strukturze własnościowej firmy. Na dobry początek wskazane jest, by nowy pracodawca zapoznał członków firmy ze swoją osobą, a także swoimi pomysłami.
Szkolenie, ale gdzie
Wiemy już, że szkolenie będzie, ale pozostaje pytanie, gdzie najlepiej je zorganizować. Miejsce to również aspekt, który wpływa w znaczący sposób na zadowolenie uczestników. Oczywiście może ono odbyć się w siedzibie firmy, jeśli pozwalają na to warunki. Jednak jeśli będą w nim uczestniczyć pracownicy z różnych zakątków kraju, to najlepiej wybrać miejsce dogodne dla wszystkich. Przy wyborze takiego miejsca warto kierować się wygodą uczestników, czyli dogodnym położeniem i łatwym dojazdem. Dobrym pomysłem jest organizacja szkolenia poza miastem, nad wodą lub w lesie, jednak należy przy tym pamiętać o komforcie uczestników. A na to na pewno wpływa wyposażenie sali, w której zazwyczaj spędzą oni kilka godzin dziennie. Ważne, by latem funkcjonowała w niej dobra klimatyzacja, a zimą solidne ogrzewanie. Dobre miejsce szkoleniowe posiada komfortowe zaplecze noclegowe, gastronomiczne i rekreacyjne. Jeśli szkolenie trwa więcej niż jeden dzień, dobrze pomyśleć o zorganizowaniu pracownikom czasu wolnego po całym dniu wykładów. Może to być uroczysta kolacja z DJ’em, lecz można także wykorzystać naturalny potencjał miejsca, w którym się znajdujemy – jeśli są to góry idealnym pomysłem będzie wyjście na narty czy sanki, z kolei nad rzeką – spływ kajakowy. Ważne, żeby koncepcja była zaskoczeniem dla pracowników, a ze szkolenia wrócili zadowoleni.
Papieros jednak obecny
Mimo wejścia w życie 15 listopada ustawy antynikotynowej, niewiele zmieniło się w miejscach, w których palenie zostało zakazane. Przepisy są ignorowane. Jaki jest tego powód? Kulejące i nieprzemyślane prawo.
Przepisy są, ale realnie nikt nie egzekwuje ich przestrzegania. Przepisy na papierze nie są najwidoczniej w stanie przekonać palaczy do zmiany nawyków. Najgorsze, że nie są w stanie również przekonać właścicieli obiektów, do których bezpośrednio się odnoszą. Palenie zostało zakazane w środkach transportu publicznego, w ogólnodostępnych miejscach przeznaczonych do wypoczynku i zabawy dzieci, na przystankach komunikacji miejskiej i dworcach. Zakazem palenia objęte zostały również hotele i restauracje, szkoły, zakłady opieki zdrowotnej, placówki oświaty i kultury.
Pocieszeniem miał być fakt, że w lokalach, które posiadają dwie sale, jedna z nich może być przeznaczona dla palących. Jeśli natomiast lokal dysponuje jednym pomieszczeniem, właściciel ma możliwość wydzielenia z niego zamkniętej palarni wyposażonej w odpowiedni sprzęt wentylacyjny. To jednak nie dla wszystkich satysfakcjonujące rozwiązanie. Już w momencie wejścia ustawy w życie wiadomo było, że nie będzie ona przestrzegana zgodnie z jej dokładnym brzmieniem.
Najtrudniej chyba odzwyczaić się palenia w klubach, barach i restauracjach. W pełni świadomi tego właściciele stosują więc liczne sztuczki i wymówki, byle tylko ominąć przepisy. Katowicki klub “Lorneta z meduzą” na ustawie jeszcze dodatkowo zyskał. Pierwszym krokiem było wywieszenie na drzwiach informacji: “Uwaga, tu się pali. Wchodząc akceptujesz warunki imprezy zamkniętej”. Drugiem pomysłem niezwykle trafionym okazała się karta Klubu Wielbicieli Tytoniu. Za symboliczną złotówkę wielbiciele papierosa wykupują legitymację ze zdjęciem, co daje im prawo palenia w lokalu. Właściciel tłumaczy, że nie ma możliwości zrobienia osobnej palarni, a “Lorneta z meduzą” cieszy się ogromną popularnością wśród palaczy.
W restauracjach, w których prawa przestrzegano zdarzało się, że goście wychodzący na zewnątrz “na dymka” nie wracali już, by uregulować rachunek. Dlatego teraz obsługa przymyka oko na gości pogrążonych w chmurze dymu przy stoliku.
Dlaczego prawo nie jest przestrzegane, a właściciele nie obawiają się kar? Otóż dlatego, że kar tych nie ma kto wymierzać. Mandaty za nieprzestrzeganie zakazu mogą wystawiać zarówno policjanci jak i strażnicy miejscy. Jednak oba organy nie dysponują odpowiednią ilością funkcjonariuszy, aby się tym zająć. A mandat taki to nawet 500 zł za nieprzestrzeganie zakazu, a grzywna za nieumieszczenie tabliczki o zakazie wynosi 2000 zł. Jeśli któryś z gości nie zastosuje się do wytycznych obsługa ma prawo wyrzucić go z lokalu. Jednak w praktyce nie ma to zazwyczaj miejsca, bo do wymierzenia sprawiedliwość potrzebny jest policjant, a w sobotni wieczór w klubie ciężko go spotkać. Chyba, że po cywilnemu.
Zagraniczne hotele nie lubią poslkich gości, bo… wynoszą jedzenie
Polak na wakacjach to człowiek beztroski, który niczym się nie przejmuje. Ten sposób myślenia odzwierciedla zachowanie np. w hotelach i restauracjach, gdzie polscy turyści zdają się nie zauważać obowiązujących tam zasad. Słyną oni bowiem z wynoszenia jedzenia, a właściciele nie znajdują już sposobów, by temu zapobiec.
Poproszę na wynos
Najczęściej Polacy decydują się na wyniesienie jedzenia z restauracji, gdy oferowany jest szwedzki bufet. Wydaje im się, że skoro mogą jeść w restauracji, ile chcą, to tyle samo mogą z niej wynieść. Skoro zapłacili za ofertę all inclusive, to należy im się. I tak wynoszą pełne talerze, albo stertę kanapek zrobionych “na drogę”, by nie wydawać pieniędzy np. w czasie zwiedzania miasta. Nie zdają sobie sprawy, że takie zachowanie, to po prostu kradzież, a w najlepszym wypadku kompromitują siebie i swój naród łamiąc dobre obyczaje.
Konsekwencje dla restauratorów
Restauratorzy przez zachowanie, które systematycznie uskuteczniają Polacy, narażeni są na straty. “Szwedzki stół” owszem, oznacza, że można skonsumować dowolną ilość jedzenia, ale na miejscu, w restauracji. Średni koszt posiłku dla jednej osoby jest obliczany po uwzględnieniu przeciętnych możliwość człowieka. Wynoszenie posiłków “na zapas” sprawia, że proporcje te zostają zaburzone, a my jemy za trzech, płacąc za jednego.
Nie kradnij
Właściciele restauracji wykazują się większym taktem, bowiem nie są w stanie zwrócić się bezpośrednio do turysty: “Nie okradaj mnie!”, więc wymyślają różne sztuczki, by odzwyczaić ich złych manier. Niektórzy po prostu decydują się wprowadzić posiłki porcjowane, co oznacza, że goście od razu mają danie, które uprzednio wybrali z menu podane na talerzu. To rozwiązanie nie sprawdza się jednak ze względów organizacyjnych. W innych restauracjach postanowiono wprowadzić opłaty za wynoszone jedzenie. Przy wyjściu gościa czekała niespodzianka w postaci kasy i cennika. W ostateczności w zagranicznych hotelach czy restauracjach umieszczane są tabliczki z napisem w języku polskim “Zakaz wynoszenia jedzenia”.
Polscy turyści za granicą generalnie nie przestrzegają zasad savoire-vivru. Wydaje im się, że wszystko im wolno, bo zapłacili za usługę. Często jednak biorą więcej, niż im się należy. Takie zachowanie może mieć swoje podstawy w naszej narodowej oszczędności, która wykształciła się jeszcze w czasach PRL, gdzie o jedzenie na półkach sklepowych trzeba było walczyć. Czy jednak obecnie warto budować taki wizerunek Polaka za granicą? Polaka złodzieja i kombinatora? Jeśli nie działają na nas sugestie samych właścicieli i pracowników, to sięgnijmy do swojej moralności i kultury osobistej.
Zrównoważone wydarzenia szansą konkurencyjności regionów
3 grudnia w Krakowie odbędzie się konferencja „Zrównoważone wydarzenia szansą konkurencyjności regionów”. To wyjątkowa okazja do zapoznania się ze światowymi trendami w organizacji zielonych wydarzeń, polskimi i europejskimi dobrymi praktykami w tym zakresie oraz dyskusji na temat sposobów wzmacniania rozwoju lokalnego i regionalnego zwłaszcza w obszarze turystyki poprzez zrównoważoną organizację spotkań.
Zrównoważone zarządzanie organizacją igrzysk, festiwali, konferencji i wszelkiego typu spotkań to sposób na wdrażanie międzysektorowej współpracy partnerskiej, która daje ogromne korzyści i możliwości rozwoju na miarę XXI wieku. Rozwój zrównoważony to zadowolenie mieszkańców z życia w bezpiecznym i czystym otoczeniu, szeroka gama atrakcji turystycznych i kulturalnych, wysoki poziom i duży potencjał rozwoju innowacyjnej gospodarki. Konkurencyjność danego regionu warunkuje jakość świadczonych usług przez urzędy, przedsiębiorstwa, instytucje naukowe i organizacje pozarządowe. Każda z tych organizacji nie może działać sama, w oderwaniu od innych.
Do udziału w konferencji zapraszamy przedstawicieli różnego typu organizacji zajmujących się w swoich miejscach pracy organizacją wydarzeń, promocją, CSR, zarządzaniem personelem, zrównoważonym rozwojem i ochroną środowiska, a także tych, którzy dopiero szukają okazji do rzetelnego zapoznania się z zagadnieniem.
Organizatorem konferencji jest Fundacja Aeris Futuro we współpracy z Urzędem Miasta Krakowa. Udział w konferencji jest nieodpłatny, ilość miejsc ograniczona. Decyduje kolejność zgłoszeń. Rejestracja na stronie: www.zielonewydarzenia.pl/rejestracja-zw
W ramach projektu “Zadedykuj Drzewko” każdy uczestnik konferencji “dostanie” od Fundacji drzewko, które będzie mógł zadedykować komuś bliskiemu, a wiosną wspólnie z nami zasadzić je lub my zasadzimy je w jego imieniu. Więcej szczegółów na konferencji.
Co powinniśmy wiedzieć o hotelowym SPA?
Biznes SPA stał się bardzo popularny na całym świecie. Oczywiście trend ten przywędrował także do Polski. Hotele starają się odświeżyć swoje oferty, sprostać oczekiwaniom klientów, więc zakładają SPA. Dlaczego ta forma spędzania wolnego czasu stała się tak popularna? Czego możemy się tam spodziewać? Który ośrodek wybrać? O tym poniżej.
Kąpiele, bicze, natryski, masaże – SPA kojarzy nam się głównie z wodą. I jest to skojarzenie jak najbardziej prawidłowe. Jest kilka teorii pochodzenia nazwy. Jedni twierdzą, że wywodzi się z łacińskiego określenia “sanus per aquam”, czyli “zdrowie przez wodę”. Inni wiążą ją z nazwą belgijskiego kurortu w Ardenach – Spa, w którym tradycja leczniczych źródeł sięga XIV wieku. Niemniej jedno jest pewne – SPA ma wiele wspólnego z wodą.
Woda, woda, zdrowia doda
Woda ma ogromne znaczenie w ośrodkach SPA. By wymienić tylko kilka z zabiegów z wykorzystaniem wody:
- hydroterapia – tu wodę stosuje się w trzech postaciach – stałej, ciekłej i gazowej. Różnicą w zabiegach jest temperatura wody i jej ciśnienie.
- balneoterapia – obejmuje te same zabiegi co hydroterapia, jednak z wykorzystaniem wód mineralnych.
- talasoterapia – tutaj woda morska stanowi podstawę leczenia.
Oczywiście związek SPA z wodą to również wszelkie składniki, które z wód są wydobywane. Stosuje się okłady z alg, błota, szlamu, glinki, tufów, soli, czy fitoplanktonu. Szeroko wykorzystywane są również gładkie bazaltowe kamienie, wyławiane z oceanu wokół Bali lub Hawajów do tzw. litoterapii.
Wiecznie młodzi
W dzisiejszych czasach obserwować możemy ciągły pęd do idealnego wyglądu. Trend ten napędzają amerykańskie gwiazdy, a media serwują nam obrazki 40-letnich kobiet bez zmarszczek. Również i w ten segment odbiorców trafia biznes SPA. Kobiety mają nadzieję, że po skorzystaniu z “zabiegów odmładzających” oszukają proces starzenia się. Jest w tym szczypta prawdy, ale niestety nie zapewni nam to nieśmiertelności, lub choćby długowieczności. Może natomiast poprawić samopoczucie i kondycję naszego ciała. Moda na młodość i atrakcyjność napędza sukces SPA. Skorzystać tutaj można z mnóstwa zabiegów, które sprawią, że znów poczujemy się piękni i zrelaksowani. Bo SPA to nie tylko woda, to także rozmaite masaże, aromaterapia, koloroterapia, światłolecznictwo, mikrodermabrazja, , zabiegi medycyny chińskiej lub hinduskiej.
Biznes kwitnie
Międzynarodowa Organizacja ISPA, zrzesza ośrodki SPA na całym świecie i liczy dzisiaj kilkadziesiąt tysięcy członków z ponad stu krajów. To pokazuje powodzenie, jakim cieszy się ta branża. Jednak, żeby należeć do ISPA trzeba spełnić specjalne, dość wysokie wymogi. Nie każdy ośrodek, który ma w nazwie “SPA” może należeć do Organizacji. Różnorodność i wielość ośrodków tego typu jest zadziwiająca. Mamy Resort SPA, czyli gabinety odnowy i kosmetyki działające przy dobrych hotelach, są też med-spa, czyli profesjonalne duże domy oferujące dłuższe, tygodniowe lub kilkutygodniowe kuracje, day-spa, w których możemy zafundować sobie kilkugodzinny odpoczynek, a także nowe home-spa, jeśli pragniemy zrelaksować się w rozmaitych wannach w zaciszu własnego domu. To wszystko napędza rynek producentów wyposażenia do ośrodków SPA, osób, które zabiegi wykonują, oraz producentów kosmetyków, którymi się je wykonuje. Wszystko wskazuje na to, że moda na SPA nie przeminie szybko.
Najlepsi z najlepszych
Wybierając się do ośrodku SPA, warto dobrze przemyśleć swój wybór. Jeśli chcemy poznać prawdziwie profesjonalne zabiegi i poczuć, czym naprawdę jest SPA, trzeba zainwestować trochę więcej pieniędzy. Nie zaskoczy nas wtedy fakt, iż jedyną rzeczą związaną stricte ze SPA jest basen, jacuzzi i sauna. Bo to nie czyni jeszcze z hotelu ośrodka SPA. Co prawda mogą znaleźć się tam w ofercie zabiegi upiększające, jednak wtedy możnaby raczej użyć nazwy “odnowa biologiczna”. W tym roku obiektem godnym polecenia został Hotel SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie zdobywając tytuł MP Recommended 2010. Ranking stworzył portal MeetingPlanner.pl, a w ocenie 100 hoteli wzięło udział 100 meeting plannerów.
SPA to doskonały pomysł, by oderwać się od codzienności, zapomnieć o problemach i w końcu pomyśleć tylko o sobie. W ciągu weekendu spędzonego w hotelowym SPA profesjonaliści od różnego rodzaju zabiegów sprawią, że każdy poczuje się tam jak król świata. Po takim odpoczynku my sami czujemy się lepiej, a znajomi z naszego otoczenia na pewno zauważą, że wyglądamy kwitnąco. Nadchodzi zima, więc może warto zaserwować sobie trochę “słońca” w środku tej ponurej pory roku?





